2009-05-06 13:10:10; Dodaj komentarz (3); Qrczak
Rewolucyjną metodę sprzątania kaplicy opracował proboszcz parafii pw. Matki Bożej w Klerykowie - ks. Tadeusz Wójcik. W każdy piątek, po wieczornej mszy świętej, specjalnie wyznaczeni parafianie stawiają się w zakrystii, biorą sprzęt do mycia podłóg i... czyszczą całą posadzkę przed sobotnio-niedzielnymi obrzędami.
Na czym polega ta rewolucja? W założeniu księdza proboszcza było "zmobilizowanie wszystkich parafian do wspólnej opieki nad domem bożym, włączanie się w życie kościoła i pielęgnowanie tej tradycji z pokolenia na pokolenie". Tyle teorii. Jak sprawdza się w praktyce? W każdym tygodniu wyznaczanych jest 5 kolejnych rodzin, których obowiązkiem jest przygotowanie świeżych kwiatów, ozdabianie ołtarza, wytarcie kurzy i umycie całej posadzki, z zakrystią włącznie. Niektórzy przychodzą bardzo chętnie i służą pomocą, właściwie dla własnej satysfakcji i zabicia wolnego czasu. Jednak większości mieszkańców ten pomysł nie przypadł do gustu. Coraz mniej rodzin włącza się w podtrzymywanie tej tradycji, pojawia się wiele wątpliwości i negatywnych głosów na ten temat.
- Niech pan sobie wyobrazi, że trzy czwarte ludzi na tym osiedlu pracuje do godzin popołudniowych, wraca się do domu po 16-tej, trzeba obiad ugotować, własny dom posprzątać... na odpoczynek już czasu brakuje, a tu jeszcze trzeba kościół sprzątać! - mówi mieszkanka osiedla Na Wzgórzu, które przynależy do parafii księdza Wójcika.
- Do tej pory sprzątał kościelny i komu to przeszkadzało? - dodaje jej sąsiad.
Proboszcz odpiera zarzuty, jakoby jego pomysł był niepotrzebny.
- Wielokrotnie mówiłem na swoich kazaniach, że podstawą funkcjonowania kościoła powszechnego jest integracja społeczności, która do niego należy. To właśnie staram się wprowadzać w mojej parafii. Wspólne sprzątanie integruje nie tylko sąsiadów między sobą, ale ich wszystkich z kościołem. To nie jedyny z moich pomysłów, jednak z realizacją tych następnych poczekam, aż wybudujemy nowy kościół, którego mury już można obejrzeć za plebanią - mówi.
Imiona i nazwy własne zostały zmienione.
Dodaj komentarz
Komentarze gości
2009-05-06 15:17:46; Qrczak
Sytuacja opisana powyżej jest autentyczna. Ciekaw jestem jaka jest wasze zdanie o jakże przedsiębiorczych klerykach, księżach... którzy zbierają obowiązkową "złotówkę" na tacę, po czym kupują sobie coraz nowsze samochody, jeżdżą na wczasy ze swoimi "kobietami", "gospodyniami", czy jak je tam nazywają... i płacą alimenty swoim byłym. Pomijam tych, którzy rzeczywiście pełnią misję z powołania - dla nich szacunek.
2009-05-11 21:38:23; Nick
To normalna praktyka, spotykana w wielu kosciolach, w ktorych bywam w roznych miejscach w kraju. Jesli parafia nie jest bardzo mala, to sprzatanie wypada rzadko i nie stanowi problemu. Owszem - akurat wtedy jak trzeba sprzatac, to wypada to w dniu, ktory jest zajety od switu do nocy, ale jesli jest to raz na pare lat to chyba nie stanowi problemu. A na pewno wielu ludzi jest szczesliwych, ze moglo pomoc. Nie mam tu na mysli oczywiscie tych, ktorzy tylko czekaja, zeby wyczytac ich nazwisko, tych pozostawiam bez komentarza..
2009-05-12 17:41:20; Kate
Dla mnie integracja może być w kościele ale poprzez podanie szczerze ręki i przekazanie znaku pokoju stojącemu obok sąsiadowi!! A nie przez sprzątanie kościoła!! Jeśli zapraszamy do siebie gości to mówimy,żeby uprzednio przyszli i sobie u nas posprzątali!!?? Nie, tym zajmuje się gospodarz! Oprócz przyjemności robienia ludziom wody w mózgu księża mają jeszcze obowiązki dbać o swoje parafie!!

