2009-03-26 13:44:41; Dodaj komentarz (1); Qrczak
Gdy trzeba pocieszyć
Ludzie zwracają się do innych w tej sprawie, bo ujawnia się w nich nadzwyczajna siła podświadomości. Zauważyłem, także z autopsji, że im bardziej jesteśmy zdeterminowani, by poprawić sobie humor, tym większą rolę ogdrywa podświadomość, by się to nie powiodło. Najtrudniej jest dowartościować człowieka, który leży twarzą na glebie. Zazwyczaj nic z tego nie wychodzi, bo nic się nie da zrobić na siłę. Powiedziałbym nawet, że zazwyczaj osiąga się odwrotny skutek do zamierzonego. Jednemu pomoże byle dowcip, innemu spotkanie z przyjacielem/przyjaciółką i rozmowa w cztery zapłakane oczy. Komuś ulży wypad ze znajomymi na zakupy lub złamanie kilku gałęzi w lesie, innemu z kolei butelka wódki. Ważne, żeby chociaż na chwilę zapomnieć.
Powiem niezbyt odkrywczo, że sprawy krecą się w koło. Życie zatacza okrąg, ale nie powraca do punktu "złego", lecz początkiem i końcem zawsze jest chwila, gdy jest najlepiej. Nie zawsze zależy od nas, jak szybko znów znajdziemy się na dole, ale jak szybko będziemy umieli ruszyć w górę. Im jestesmy starsi, "dojrzalsi", tym poważniejsze mamy problemy, o których nie musieliśmy myśleć będąc dziećmi. Wtedy nie mieliśmy pojęcia co to znaczy zawód miłosny, kłopoty finansowe, pasja, konieczność rezygnacji z czegoś na rzecz czegoś innego. To pojęcia tak abstrakcyjne, że wówczas po prostu nie istniały. Dzisiaj, każdy następny raz, kiedy jakaś negatywna sytuacja się powtarza, odbieramy jako zbiór osobistych błędów, których powinniśmy byli uniknąć, by się to nie powtórzyło... I znów przychodzi moment, kiedy się dołujemy. Dlatego coraz trudniej odbić się od dna. Ale nie należy zapominać, że dno jest właśnie po to, by na nim bezpiecznie wylądować i móc się od niego odbić. Nie można zawsze obwiniać siebie o całe zło współczesnego świata. Przecież bogatsi w doświadczenia, już znamy pojęcie abstrakcji i potrafimy sobie poradzić z przeciwnościami.
Czym są owe przeciwności? Czy zaczynają się one w chwili...
kiedy spalisz dowcip przy znajomych?
kiedy ktoś wybije szybę w twoim samochodzie?
kiedy ty wybijesz komuś szybę?
kiedy twój pies ugryzie sąsiada?
kiedy chłopak lub dziewczyna cię rzuci?
kiedy nie nauczyłeś się na egzamin?
kiedy stracisz pracę?
Czy może...
kiedy ktoś nie ma pieniędzy na operację ratującą życie jego bliskiemu?
kiedy ktoś straci obie ręce w wypadku?
kiedy ktoś nie ma gdzie mieszkać?
kiedy ktoś nie ma już NADZIEI?
Zastanów się... Uwierz w siebie, gdy inni przestają wierzyć. Uśmiechaj się, gdy inni się smucą. Unieś głowę wysoko do góry i powiedz sobie "warto być optymistą". Łatwo powiedzieć, racja. Nieco wprawy i przekonasz się, że jeszcze łatwiej to zrobić. Usuń ze swojego słownika wyraz "problem" i zastąp je słowem "wyzwanie". Życie nagle stanie się bardziej podniecające i interesujące. Uśmiechnij się, to kosztuje mniej od elektryczności, a daje o wiele więcej światła.
Błękitne niebo, srebrzyste obłoki, śpiew skowronka, odbicie drzew w krystalicznie czystej wodzie jeziora, zachód Słońca nad morzem, rozgwieżdżone niebo. Kiedy ostatni raz je widziałeś? Nie dopuść do głosu swojej podświadomości. POMYŚL, nim znów postanowisz mieć "doła".
Dodaj komentarz
Komentarze gości
2009-03-26 17:09:18; Karola
Karol, Twój tekst jest w sumie optymistyczny, ale nie do końca - generalnie to co napisałeś to prawda o ludzkich słabościach. Nie zgadzam się jednak z tym: "Najtrudniej jest dowartościować człowieka, który leży twarzą na glebie. Zazwyczaj nic z tego nie wychodzi, bo nic się nie da zrobić na siłę. Powiedziałbym nawet, że zazwyczaj osiąga się odwrotny skutek do zamierzonego." Fakt - jest to arcy trudne, ale rola przyjaciela jest taka aby tak działać, tyle razy aż się uda. Piszesz o przeciwnościach - dla każdego są one inne - i uważam, że nie można tego w żaden sposób wartościować. Wszystko chyba zależy od sytuacji w jakiej się znajdujemy. Każdy po prostu ma inny system wartości. A dół ma tez swoje plusy, zaczynasz widzieć to, czego nie dostrzegałeś wcześniej, przypominasz sobie o tych ludziach i tych rzeczach, o których się zapomniało. Zaczynasz cieszyć się z właśnie tego co pisałeś: "Błękitne niebo, srebrzyste obłoki, śpiew skowronka, odbicie drzew w krystalicznie czystej wodzie jeziora, zachód Słońca nad morzem, rozgwieżdżone niebo". Będąc na dnie zaczyna doceniać się małe rzeczy, o których na co dzień zapominamy. Stopniowo wzrasta w Tobie pozytywne napięcie, motywacja, adrenalina... Dostajesz skrzydeł, gdy poczujesz lekki podmuch nadziei i już nic nie jest w stanie Cię powstrzymać, wtedy właśnie rodzi się wyzwanie...

