2009-03-10 17:11:16; Dodaj komentarz (4); Qrczak
Kiedy fikcja staje się prawdą...
***
- Nie Miśku, dziś się nie zobaczymy... muszę posprzątać w domu.
To usłyszawszy, postanawiam spędzić ten wieczór w gronie rodziny. Kilkadziesiąt kilometrów za miastem, na naszym prywatnym rancho. Tam nigdy nie można narzekać na nudę. Zazwyczaj puste, ogromne podwórze z dwoma domkami (i jeszcze jednym na drzewie) staje się nagle takie... no właśnie... Ciasne na pewno nie, pomimo ośmiu samochodów zaparkowanych w dwóch rzędach. Przeludnione także nie jest, pomimo dwudziestu kilku ludzi, rozproszonych w sobie tylko wiadomych kierunkach. Na pewno staje się pełne życia i tego klimatu, dla którego od zawsze mnie tam ciągnie.
- Co robisz?
Niewiele się zastanawiając, odpisuję na sms-a, że nic innego nie zaprząta mi głowy, prócz tęsknoty. Oczywiście nie kłamiąc, dodaję, że aktualnie przegrywam kilkoma punktami w koszykówkę z moimi ulubionymi siostrzeńcami. A nawet jedną siostrzenicą.
Swoją drogą, Kasia (bo tak na imię siostrzenicy), ma grację i prezencję fotomodelki, co natychmiast utrwalam swoim aparatem cyfrowym, a następnie sprzedaję szczęśliwemu ojcu. Wujkowi znaczy. Oczywiście jest dumny i zadowolony z wykonanych zdjęć, żywo komentuje nie szczędząc komplementów... pod adresem fotografa, który potrafił utrwalić jego tak wielce dynamiczną córkę, w jakże statycznym kadrze. W dodatku nadając fotografii artystyczną duszę. Zrozumiała sprawa, w końcu Kasia też jest z siebie dumna!
Odbieram telefon. To mój przyjaciel. Mówi, żebym usiadł. - Jasne - odpowiadam, po czym jak zwykle go nie słuchając, sięgam po rakietkę do badmintona.
- Twoja dziewczyna właśnie weszła do domu... - powiedział, po czym natychmiast usłyszał moją ripostę, że to nic dziwnego, skoro ja jestem tu, a ona tam. Sprząta swoje cztery kąty...
- ...ona wchodziła do czyjegoś domu! Szła z jakimś kolesiem za rękę! - wydusił z siebie radosną nowinę, a następnie zdradził mi kilka pikantnych szczegółów, które miał okazję zaobserwować kilka minut wcześniej... Jako, że jest niedziela, postanawiam nie psuć sobie rodzinnej sielanki. Tym bardziej, że w perspektywie najbliższej godziny mamy zacząć wspólne pieczenie kiełbasek przy ognisku.
***
- Cześć Ela. Będziesz za pół godziny przy fontannie? Chciałbym chwilkę pogadać, ale nie mam dużo czasu, bo muszę załatwić kilka spraw w mieście.
Przyszła za godzinę. Dostała czerwoną różę. Pierwszą i zarazem ostatnią, jaką miała szansę ode mnie dostać. Od tamtej pory już jej nie widziałem.
***
Brzmi znajomo? Może nawet ktoś z was miał podobną sytuację?
Chyba każdy zna pojęcie FIKCJI LITERACKIEJ. To właśnie jest (lub może być kto wie, czy ta historia jest prawdziwa?) przykład takiej fikcji. Fikcji, która może stać się, lub kiedyś już stała się rzeczywistością. To cienka, niezauważalna granica, którą wszyscy znamy, prawie wszyscy przekraczamy, większość o niej tylko słyszała, połowa z nas o niej nie pamięta, wreszcie prawie nikt już nie zauważa
nie tylko dlatego, że jest cholernie niewyraźna! Dlatego, że kłamstwo (a zatem - fikcja także) powtarzane wiele razy, staje się prawdą. W tym cały problem. Fikcyjne związki, fikcyjne pocałunki, fikcyjne spojrzenia, gesty... Fikcyjne zdrady.
Wszystko byłoby dużo prostsze, gdyby głos serca szedł zawsze w parze ze wskazówkami rozumu, i odwrotnie. To może się dziać tylko w bajkach. Przychodzi moment, kiedy wkradasz się do tego bajkowego świata; świata fikcji, gdzie recepta na idealny, trwały, stateczny związek jest prosta jak obsługa kuchenki gazowej. Nie ma tu miejsca na zabawę czyimiś uczuciami, nieznane jest pojęcie zranionego serca. Swoją "drugą połówkę" kochasz za to, że jest przy tobie zawsze, gdy tego najbardziej potrzebujesz. Za to, że wspólnie uzupełniacie swoje charaktery, zawsze potraficie się zrozumieć i porozumieć. Kochasz nie za zalety, lecz pomimo wad!
Wtedy pojawia się coś jeszcze... Jest nieuniknione, uderza każdego... Tęsknota. To narastająca chwila, kiedy oddech staje się płytki, coraz płytszy.
Pojawia się skurcz w żołądku, który nasila się za każdym razem, gdy uruchamia się wyobrania. Tysiące myśli na sekundę, z przewagą tych mniej optymistycznych. Z każdą chwilą, z każdą minutą coraz gorzej jest się skupić na tym, co robisz. Zauważasz, że zaczynasz wykonywać nerwowe ruchy: tupanie nogami, stukanie palcami po biurku. Robisz to nieświadomie. Myśli nie pozwalają słuchać, co mówi do ciebie osoba stojąca tuż obok. Cokolwiek wziąłbyś do rąk, natychmiast upada to na podłogę, podczas gdy byłeś przekonany, że trzymasz mocno... Wreszcie wstajesz! Nie możesz usiedzieć w jednym miejscu! Ze wszystkich sił pragniesz wsiąść do samochodu i pojechać do swej drugiej połowy... tymczasem nie jesteś w stanie nawet trafić kluczykiem do stacyjki...
Objawy ustępują natychmiast, gdy poczujesz znajomy dotyk, ten zapach, i ujrzysz to spojrzenie, które cię zauroczyło. Tęsknisz... i w tej chwili uzmysławiasz sobie, że to już dawno przestało być fikcją...
Dodaj komentarz
Komentarze gości
2009-03-25 12:33:20; Kate
Karlo, to jest po prostu piękne..to w jaki sposób dobierasz słowa i jak wyraźnie potrafisz nakreślić obraz sytuacji jest na prawdę niesamowite..można to czytać po kilka razy;) Kiedyś ktoś powiedział,że gdyby nie było cierpienia, nie powstało by ani jedno dzieło..dla mnie jesteś poetą:) Wszystko co napisałeś jest takie prawdziwe i znajome..śliczne:*
2009-03-25 21:40:50; Kuba
Swietnie napisane Karolu. Robiles juz reportaz o informatykach? ;) O ich zyciu nie byloby co pisac:) Pozdrawiam dajac sygnal, ze zyje.
2009-03-25 21:54:37; Karola
„Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa, czy dziesięć razy zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni, tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie miłości - ona zawsze wyjdzie nam na przeciw. I nas wybawi.” Opowiadanie chwyta ze serducho, ilekroć je czytam, tak samo mocno. Czekam na więcej.
2009-03-26 13:49:49; Qrczak
Dzięki za dobre słowa. To także Wy dajecie mi inspirację :) będą tu nie tylko opowiadania, ale też felietony i inne pierdółki, które będę chciał przekazać światu :) Reportaż o informatykach... hmmm, to mogłoby być niezłe... pomyślę :D

